czwartek, 27 września 2012

Zaczynamy...

Dziwnie, piszę bloga. Sama nie wiem po co. Muszę się przekonać czy to ma sens.
Wybaczcie to powtórzenie, ale... jest dziwnie. Smutno. Samotnie.
Widzę, już widzę jak on idzie, w tym swoim garniturze, no niby zwykłym, ale wygląda w nim bajecznie, cudownie, pięknie... Nie ma tu patosu, zero. Wygląd zewnętrzny jest jego ogromną zaletą, a przecież od tego się zaczyna. Wszyscy, wszystkie się za nim oglądają, co druga pewnie już myśli o tej sylwetce, uśmiechu. Boże, mieć przystojnego chłopaka, nieco podlatującego pod modela, jednego z tych których zdjęcia ktoś wysyła na TeWszystkieDziwneStronyNaFejsieRobiąceFurorę a dziewczyny sugerują w komentarzach, że to na pewno ich mąż i że powinien spędzić noc akurat z nimi... jest jednak ciężko.
Ja zostaję tu, w tej czarnej dupie. On rozpoczyna swoje życie studenckie, swoje jedne z najpiękniejszych lat. Nie chce mi się wierzyć by było jeszcze miejsce na mnie. Choć, jak to na pierwszy dzień przystało, zapewnia, że kocha.
Dzwoni. Kończę.

1 komentarz:

  1. Czytam, i jakbym ja to pisała. Ciężko jest, naprawdę. Nie wiedziałam, że aż tak.

    OdpowiedzUsuń