Dziwnie, piszę bloga. Sama nie wiem po co. Muszę się przekonać czy to ma sens.
Wybaczcie to powtórzenie, ale... jest dziwnie. Smutno. Samotnie.
Widzę, już widzę jak on idzie, w tym swoim garniturze, no niby zwykłym, ale wygląda w nim bajecznie, cudownie, pięknie... Nie ma tu patosu, zero. Wygląd zewnętrzny jest jego ogromną zaletą, a przecież od tego się zaczyna. Wszyscy, wszystkie się za nim oglądają, co druga pewnie już myśli o tej sylwetce, uśmiechu. Boże, mieć przystojnego chłopaka, nieco podlatującego pod modela, jednego z tych których zdjęcia ktoś wysyła na TeWszystkieDziwneStronyNaFejsieRobiąceFurorę a dziewczyny sugerują w komentarzach, że to na pewno ich mąż i że powinien spędzić noc akurat z nimi... jest jednak ciężko.
Ja zostaję tu, w tej czarnej dupie. On rozpoczyna swoje życie studenckie, swoje jedne z najpiękniejszych lat. Nie chce mi się wierzyć by było jeszcze miejsce na mnie. Choć, jak to na pierwszy dzień przystało, zapewnia, że kocha.
Dzwoni. Kończę.
Czytam, i jakbym ja to pisała. Ciężko jest, naprawdę. Nie wiedziałam, że aż tak.
OdpowiedzUsuń