niedziela, 30 września 2012

Wyjątkowy weekend

To był dobry weekend. Tak. Warto było jechać (jak mogłoby być inaczej)! Może jakoś to przetrwam, może... Ja chcę już koniec liceum i studia i trudno, pójdę tam gdzie on. Nawet mam świetny plan, zacznę uczyć się 24h/7 tak żeby dostawać same 6 i napiszę maturę w tym roku : O Tak. Innego wyjścia nie widzę. Nie no zawsze są jeszcze tabletki (żart, tak, wiem, że nieśmieszny).
Każda radosna chwila, każdy buziak, całus, pocałunek, każde miejsce, wszystko co tam robiliśmy było wyjątkowe, bo razem. Myślę, że moje życie będzie się teraz toczyło od weekendu do weekendu. A w dni robocze pozostaje tylko słuchać muzyki lub czytać, żeby czas szybciej leciał.
Wspominałam już że wynikiem rozłąki wysprzątałam jak nigdy całe mieszkanie? To chyba jedyny plus tej sytuacji.
Boże, cieszą mnie nawet małe spięcia między nami. Tak, na imię mi Wariatka. Miło mi. Ale po takim spięciu, możemy się czule pogodzić i przecież to i tak jest jakaś wspólna czynność, a poza tym to docieramy się jeszcze : ) Nie chcę się powtarzać, ale wszystko jest piękne. Nawet buty, które kupiłam bo podobały się mu niesamowicie, a w których będę pewnie sikać płakać z bólu. Albo to jak ganiamy się w drzwiach obrotowych, lub biegniemy do autobusu (but mi się wcale nie rozwiązał ale kopytkowałam dzielnie dla niego!), albo jak dokuczam mu, że leci na plastikowego blond manekina z wystawy a on czule mnie całuje i nazywa jego kochaną zazdrośnicą, albo jak się na mnie obraża, nic nie mówi i częstowany nie bierze ode mnie najpyszniejszych francuskich ciastek na świecie żeby chwilę później opierdzielić pół torebki, lub jak męczy mnie tymi (nie)śmiesznymi, drażniącymi mnie filmikami z internetu które bawią go jak nic innego, o wiem, jeszcze jak zabawia się w masterszefa i smaży na wodzie, tylko ON tak potrafi. W ogóle tylko On potrafi robić ze mną to, co robi, działać na mnie tak, jak działa i... to niech zostanie moją słodką tajemnicą.
Kocham go. Kocham Cię.
Czy to będzie banalne jeśli napiszę teraz, że mam nadzieję, że pozostanie tak na zawsze? Cóż... I don't care, mogę nawet kojarzyć się z prostą, zwykłą nastolatką. Mam taką nadzieję. Wierzę w to.
***
Już widzę jak się cieszy kiedy mój tata podwiezie mu paczkę od jego babci i dziadka i zobaczy w niej ciastka i jabłuszka. I ochraniacze na bmx. Ach ta pasja. Może kiedyś stanę się kolejną.

sobota, 29 września 2012

piątek, 28 września 2012

Początki są najtrudniejsze

Jadę jutro do niego bo nie podołam !
Okropnie słucha się tych wszystkich opowiastek, że zajęcia ma tu, że ludzi jest tyle, że wykład ma ten super koleś, że na razie jest super, że już ma znajomych, że jest przewodniczącym grupy. Strasznie jest, kiedy jednocześnie cieszę się jego szczęściem, a jednocześnie mnie to boli. Owszem, mówi, że tęskni i kocha, ale widzę jak mu się tam podoba, widzę że skończyło się coś megaważnego i megasuper, a zaczyna coś... nowego, dla mnie nieznanego i gorszego, a dla niego interesującego. Studia dadzą mu dużo wolności. Za dużo. I tego się boję. Wiem, że na jego miejscu, ja (i nie tylko ja) też pewnie z czasem popełniłabym błędy gdyby były ku temu sprzyjające okoliczności. Ale zdałabym sobie sprawę, że to raz, że to nie ważne, że głupie, że żałuję i jeszcze bardziej wiedziałabym co jest dla mnie najważniejsze i najprawdziwsze. I boję się, że on zaznając czegoś/(kogoś) nowego utwierdzi się tylko w tym, że to lepsze... ode mnie, od przeszłości.

czwartek, 27 września 2012

Zaczynamy...

Dziwnie, piszę bloga. Sama nie wiem po co. Muszę się przekonać czy to ma sens.
Wybaczcie to powtórzenie, ale... jest dziwnie. Smutno. Samotnie.
Widzę, już widzę jak on idzie, w tym swoim garniturze, no niby zwykłym, ale wygląda w nim bajecznie, cudownie, pięknie... Nie ma tu patosu, zero. Wygląd zewnętrzny jest jego ogromną zaletą, a przecież od tego się zaczyna. Wszyscy, wszystkie się za nim oglądają, co druga pewnie już myśli o tej sylwetce, uśmiechu. Boże, mieć przystojnego chłopaka, nieco podlatującego pod modela, jednego z tych których zdjęcia ktoś wysyła na TeWszystkieDziwneStronyNaFejsieRobiąceFurorę a dziewczyny sugerują w komentarzach, że to na pewno ich mąż i że powinien spędzić noc akurat z nimi... jest jednak ciężko.
Ja zostaję tu, w tej czarnej dupie. On rozpoczyna swoje życie studenckie, swoje jedne z najpiękniejszych lat. Nie chce mi się wierzyć by było jeszcze miejsce na mnie. Choć, jak to na pierwszy dzień przystało, zapewnia, że kocha.
Dzwoni. Kończę.