Przyzwyczaiłam się. Życie jest jak schody. Nie, to nie żart. Co chwila jest obok mniej o pewną osobę. U niektórych są to przyczyny naturalne. U innych... no cóż, bywa różnie. Każdy się jej boi. Samotność. Jest straszna, wzbraniamy się przed nią, a tak naprawdę nie jesteśmy w stanie nic zrobić kiedy już nas dopadnie. I tak długo walczyłam. I nie, nie mam już nadziei, że moje życie będzie zawsze usłane różami, wesołe i kolorowe jeśli odpowiednio o to zadbam. Raz jest lepiej, innym razem gorzej. Teraz mam tylko nadzieję, że to 'gorzej' które właśnie trwa szybko minie, a 'lepiej' które powinno nastąpić później będzie bardzo intensywne.
Chciałam jeszcze dodać, że współczuję. Tak szczerze, prawdziwie wiem co czują wszystkie te biedne dziewczęta, zakochane na zabój, myślące że są najszczęśliwszymi osobami na świecie, łudzące się że 'ten błąd' to był już ostatni raz z jego strony, a przy tym nie zauważające, że stały się tylko zwykłym narzędziem do wegetacji, okresem przejściowym, upodobniły się w oczach kogoś dla nich ważnego, do rozszyfrowanej w 100% gry komputerowej, do zepsutej zabawki, do filmu który zna się na pamięć, do przereklamowanej książki. Współczuję bo wiem jakich rozmiarów jest ból kiedy to zauważą, a jeszcze większy, kiedy same przed sobą się do tego przyznają.
Słucham muzyki. I idę czytać. Pod tym względem nic się nie zmienia. Ze wszystkich źródeł tych wspaniałych uniesień tylko te dwie wcześniej wymienione wartości nie skończą się dla mnie nigdy.
Ludzie, jeżeli dajecie coś komuś i jesteście nawet w najmniejszym stopniu świadomi że nadejdzie czas, w którym będziecie chcieli to 'coś' zabrać to powstrzymajcie się. Nie warto, bo zabierając pozostawicie tego człowieka w gorszej sytuacji niż go zastaliście. Podarujecie cząstkę siebie, która na stałe połączy się z cząstką drugiej osoby, a po odebraniu, wasza 'ofiara' nigdy nie będzie już taka sama. If you know what I mean.
Et Voila : fragment utworu, z którym miałam przyjemność zapoznać się w gimnazjum. Ponadczasowość i sens tych słów są dla mnie nie do opisania... Warto przeczytać całość.
"Drugie imię samotności"
...Lecz jest inna samotność, bez łez i uczucia,
Samotność, która nie zna widzów i współczucia,
I która świat jak otchłań bez celu odkrywa,
Byś w nią patrzał jak w lustro.Samotność prawdziwa.
[...] Bo nie ma kogo wezwać, nie ma po co wzywać.
Ach , nie ma nawet przed kim nędzy swej ukrywać
I nie ma jak się ocknąć, i nie ma jak zasnąć
chyba czasu mijaniem odetchnąć i zgasnąć.
I oto w takie noce bez Ojca i Ducha
Ktoś przystaje pod drzwiami i trzy razy puka
I wolno drzwi otwiera, i staje u proga.
To ona właśnie przyszła:nieładna, niemłoda.
Spoglądasz na nią z lękiem, co puls rwie na ćwierci.
Czy wiesz ,jak jej na imię? Młodsza siostra śmierci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz