niedziela, 14 października 2012

Nigdy nie jesteś sam

Zabrałeś mi Boże już tak dużo... Wiem, że za chwilę zabierzesz jeszcze więcej. Normalnie obraziłabym się na Ciebie tłumacząc, że nie lubię księży, że w Kościele jest ponuro, że źle się czuję. Pokłóciłabym się z Tobą i zadawała wszystkie te banalne w swej ludzkości, skończoności i prostocie pytania. Dlaczego? Za co? Za okazanie dobra? Za co ten krzyż, za co ta strata...
Teraz wiem, że owszem, zabierasz... ale oddasz mi trzy razy więcej i będzie to tak wspaniałe że gdybym wiedziała to już teraz... to nie uwierzyłabym. I to ma sens. I w to wierzę. I za zrozumienie tego (a jest to ogromna łaska bo przecież z takim podejściem żyje się łatwiej, polecam) dziękuję.
I to pozwala mi dalej żyć normalnie.
W przeciwnym razie to kurde bym sfiksowała!



Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. 










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz